9 stycznia 2017

Nowy rok- nowa ja!

Zmiany, zmiany, zmiany... Sama nie wiem od czego zacząć, dużo się wydarzyło ostatnimi czasy. Naprawdę dużo, stąd moja długa nieobecność. Tak, wiem, że obiecałam, że posty będą się pojawiały raz w miesiącu, ale niektórych rzeczy nie byłam w stanie sobie wyobrazić. To wszystko działo się jakoś nieplanowanie, tak nagle... Nie chcę was zagłębiać w swoje życie prywatne. Nie chcę wymieniać przyczyn mojej nieobecności, ponieważ dużo tego jest. W skrócie mówiąc- bałagan w życiu, o! Idealne sformułowanie. Dzisiaj przychodzę do was co prawda już w drugim tygodniu Nowego Roku, ale nigdy nie jest za późno na życzenia, haha. Wszystkim moim czytelnikom i innym chciałabym życzyć tylko jednego. Żeby ten rok był jeszcze lepszy, niż poprzedni! 
Pierwszy post w Nowym Roku, o czym by tu napisać? W sumie nie planowałam napisać postów kosmetycznych, bo się na tym kompletnie nie znam, mimo że jestem dziewczyną. Nie umiem się malować, nie lubię się malować, ale o cerę dbam jak najbardziej. Lubię dbać o cerę, to normalne, zawsze staram się odpowiednio wybierać kosmetyki do pielęgnacji twarzy, natomiast dzisiejszy post nie będzie dotyczył twarzy, a moich rzęs. Lubię kiedy rzęsy są podkręcone i długie. Moje rzęsy? Okropne, rzadkie i krótkie, ale znalazłam na to dwa sposoby. Od razu zaznaczam, że jestem fatalna w wyrażaniu swojej opinii, opisywaniu. Dlatego parę słów o nich. 


Co tu dużo mówić. Pewnie niejedna dziewczyna słyszała o tym produkcie na wzrost rzęs. Czy działa? Tak. Po dwumiesięcznym stosowaniu widać duże efekty. Produkt ten jest w formie eyelinera. Można go zakupić w drogeriach takich jak Rossmann, Hebe, itp, itd...


Tutaj coś dla osób, które uwielbiają domowe sposoby, czyli olejek rycynowy. Nieważne z jakiej firmy, ważna jest zawartość. Jak go stosować? Na porządnie umytą szczoteczkę po starej mascarze nanieść trochę olejku, bezpośrednio zamaczając ją w buteleczce. Następnie pomalować nim rzęsy. Pamiętajcie o jednej bardzo ważnej rzeczy. Stosować go na noc.












2 listopada 2016

Pierwsza 5-dziesiątka!

Hej, hej! Czy ja dobrze widzę!? 50 obserwatorów!? Wow, cudownie. Pamiętam kiedy zmieniałam ustawienia, edytowałam kody HTML bloga, dodawałam gadżet "obserwatorzy". Po prawie tygodniu miałam dwóch, max 3 obserwatorów. A teraz? Jest ich aż pięćdziesiąt! Dziękuję ślicznie! Może dla niektórych to mało, ale dla mnie to piękna, duża liczba, która świadczy tylko o tym, że są ludzie, dla których mam pisać. Wiem, że moje wpisy pojawiały się dosyć rzadko, ale za tym idzie dosyć napięty grafik. Mam bardzo dużo nauki, przeważnie co drugi dzień jakaś kartkówka albo sprawdzian. Krótko mówiąc, multum nauki. Bloga traktuje jako coś bardzo ważnego, jako internetowy pamiętnik. Mogę tutaj napisać dosłownie wszystko, tylko nie zawsze wychodzi jak chce, i kiedy chce. Trudno mi połączyć loga ze szkołą. Bardzo chciałabym to zmienić, dlatego postanowiłam, że wpisy będą pojawiać się raz na miesiąc. Mam nadzieje, że na dniach wolnych od szkoły (chodzi mi o święta i przerwy dłuższe niż 3 dni) będzie się coś pojawiać. 
Teraz trochę o sednie dzisiejszego wpisu. Jestem mile zaskoczona tak piękną, dużą liczbą obserwatorów. Jest was aż 50! Dziękuję bardzo. Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!! Nie ukrywam, że poza zaskoczeniem, pojawiły się również łzy szczęścia. W bloga włożyłam bardzo dużo czasu i poświęcenia. Pamiętam jak mój bloga wyglądał na starcie jak zaczynałam, a jak wygląda teraz. I to własnie dzięki moim cudownym czytelnikom on tak wygląda. Jeszcze raz bardzo dziękuje!!! Mam nadzieje, że zostaniecie ze mną na dłużej i będzie was jeszcze więcej, haha <3


15 października 2016

To koniec...

To koniec, nie wytrzymałam... Takimi słowami można wyrazić każde uczucie. I chyba od tego zacznę. W naszym życiu jest wiele epizodów, jednym z nich w moim życiu był rozdział ze znajomością. I choć każda kłótnia, każda niepotrzebna wymiana zdań mnie bolała, zakończyłam znajomość. Jak się teraz czuję? Fatalnie. Nie mam ochoty na nic, nie mam siły, za bardzo to przeżywam. Przeżywam coś, w czym okazałam się epizodem? Tak, bo mnie to bardzo boli. Wiem, że epizodów nie powinno się przeżywać, ale ja już tak mam, i chyba nie jestem jedyną osobą, która przeżywa każdą rzecz. W tym przypadku okazałam się tylko epizodem, niczym więcej. To przykre, ale może tak chciał los. Będę tęsknić za wszystkimi rozmowami, jednak nie potrafiła bym dalej brnąć w to. Jestem człowiekiem, mam uczucia, jak każdy. Teraz zadaje sobie pytanie- Czy zmarnowałam swój czas na tą znajomość? Nie. Wręcz przeciwnie, dzięki tej znajomości nauczyłam się wielu rzeczy. W życiu różnie bywa. Raz coś przychodzi, raz coś odchodzi. W tym przypadku to właśnie ja podjęłam decyzję odejścia. Dalsza moja jakakolwiek angażacja w tej, czy innej znajomości, bez wzajemności byłaby bez sensu. Z każdym dniem coraz bardziej myślałam o pierwszym spotkaniu, szykowałam niespodziankę. Może za bardzo się przywiązuje, przyzwyczajam do ludzi, jestem za uczuciowa. Taka już jestem, każdy dla mnie jest bardzo ważny, nawet po jednym dniu znajomości. Nikt nie jest dla mnie epizodem. Każdy dla mnie ma znaczenie, każdego doceniam. Może teraz będzie tylko lepiej. Czas pokaże, czas zadecyduje.
Na sam koniec chciałabym zaznaczyć, że post nie ma na celu nikogo obrazić. Jest to tylko moje zdanie, co sądzę o znajomościach. Każdy może to inaczej odebrać, zrozumieć. Ja to oczywiście rozumiem. 

22 września 2016

15 lat temu...

Hej kochani! Z racji, że 4 września obchodziłam swoje 15 urodziny, postanowiłam krótko odpisać te 15 lat... Pierwsza reakcja? Wow! Jestem już taka duża. Nie koniecznie. Do dorosłości brakuje mi jeszcze 3 lat. Ach, na pewno szybko minie te 3 lata. Do tej pory nie dowierzam, że mam już 15 lat. Pamiętam, jak jeszcze niedawno byłam dzieckiem. Co prawda, to prawda, nadal nim jestem, ale już bardziej dojrzalszym i starszym, haha. Jeju, a dzieciństwo to była bajeczka. Wspólne wypady z rodzicami na lody, na plac zabaw i wspólne spacerki. Ach, pamiętam to do tej pory. Takie wspomnienia raczej nigdy nie pójdą w zapomniane. Teraz jestem 15-letnią nastolatką, żyjącą własnym życiem, osobą z dnia na dzień starszą. A co później? Oby było dużo wspomnień z nastoletniego życia i jak najwięcej wspomnień. 
Podrzucam parę fotek z dzieciństwa i z teraz. Sami zobaczcie różnicę, haha :) Dajcie znać w komentarzu, jakie wy macie wspomnienia z dzieciństwa. Zapraszam do oglądania zdjęć! 









29 lipca 2016

USTKA 2016

Hej wszystkim! Jak mijają wam wakacje? Mi szybko, szybciej niż w ubiegłym roku. Ach, jak ten czas szybko mija, zegar tyka i tyka, a ja z roku na rok staję się starsza. Jeszcze niedawno był wrzesień 2015, początek roku szkolnego, byłam uczennicą drugiej klasy gimnazjum. Muszę przyznać, że ten rok szkolny zleciał mi szybko w mgnieniu oka. Nawet nie zdążyłam zauważyć, że już niedługo wakacje. Każdy odliczał dzień za dniem, aż do 24 czerwca, kiedy oficjalnie mieliśmy rozpocząć wakacje i dwumiesięczną przerwę od szkoły. No właśnie, wakacje. Ja co roku jeżdżę nad morze, co roku gdzieś indziej. Rok temu byłam w Sztutowie, dwa lata temu w Kołobrzegu, trzy lata temu gdzie indziej... Natomiast w tym roku postanowiłam pojechać również nad Polskie morze, do Ustki. Powiem krótko. Klimat cudowny, słoneczko grzało, temperatura sięgała aż do 28 stopni, "śpiew" mew budzących mnie codziennie o 3 w nocy niezapomniany, plaża piękna, tłumy ludzi na promenadzie. Jednym słowem, cudownie! Zapraszam do obejrzenia zdjęć. Jeśli skończycie oglądać zdjęcia, bardzo serdecznie zapraszam do przeczytania bloga Wiktora. Wiktor prowadzi świetnego bloga z recenzjami książek. Naprawdę świetnie pisze, polecam jak najbardziej, dlatego też jego blog trafia do mojej "TOP 5" ulubionych blogów. Dla was przeczytanie jego bloga to dosłownie parę minutek, a dla niego to jeszcze większa motywacja do dalszego pisania, promowania i recenzowania książek.